Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Pan Tadeusz - treść lektury - strona 276

kręcąc kołowrotki,

    Gdy odśpiewają ulubione zwrotki

    O tej dziewczynie, co tak grać lubiła,

    Że przy skrzypeczkach gąski pogubiła,

    O tej sierocie, co piękna jak zorze

    Zaganiać gąski szła w wieczornej porze,

    Gdyby też wzięły na koniec do ręki

    Te księgi, proste jako ich piosenki!

    

    Tak za dni moich, przy wiejskiej zabawie,

    Czytano nieraz pod lipą na trawie

    Pieśń o Justynie, powieść o Wiesławie.

    A przy stoliku drzemiący pan włodarz

    Albo ekonom, lub nawet gospodarz,

    Nie bronił czytać i sam słuchać raczył,

    I młodszym rzeczy trudniejsze tłumaczył,

    Chwalił piękności, a błędom wybaczył.

    

    I zazdrościła młodzież wieszczów sławie,

    Która tam dotąd brzmi w lasach i w polu,

    I którym droższy niż laur Kapitolu

    Wianek rękami wieśniaczki osnuty

    Z modrych bławatków i zielonej ruty.