Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Pan Tadeusz - treść lektury - strona 2

lecz zewsząd chędogi,

    I stodołę miał wielką, i przy niej trzy stogi

    Użątku, co pod strzechą zmieścić się nie może;

    Widać, że okolica obfita we zboże,

    I widać z liczby kopic, co wzdłuż i wszerz smugów

    Świecą gęsto jak gwiazdy, widać z liczby pługów

    Orzących wcześnie łany ogromne ugoru,

    Czarnoziemne, zapewne należne do dworu,

    Uprawne dobrze na kształt ogrodowych grządek:

    Że w tym domu dostatek mieszka i porządek.

    Brama na wciąż otwarta przechodniom ogłasza,

    Że gościnna i wszystkich w gościnę zaprasza.

    

    Właśnie dwókonną bryką wjechał młody panek

    I obiegłszy dziedziniec zawrócił przed ganek,

    Wysiadł z powozu; konie porzucone same,

    Szczypiąc trawę ciągnęły powoli pod bramę.

    We dworze pusto, bo drzwi od ganku zamknięto

    Zaszczepkami i kołkiem zaszczepki przetknięto.

    Podróżny do folwarku nie biegł sług zapytać;

    Odemknął, wbiegł do domu, pragnął go powitać.

    Dawno domu nie widział, bo w dalekim mieście

    Kończył nauki, końca doczekał nareszcie.

    Wbiega i okiem chciwie ściany starodawne

    Ogląda czule, jako swe znajome dawne.

    Też same widzi sprzęty, też same obicia,

    Z któremi się zabawiać lubił od powicia;

    Lecz mniej wielkie, mniej piękne, niż się dawniej zdały.

    I też same portrety na ścianach wisiały.

    Tu Kościuszko w czamarce krakowskiej, z oczyma

    Podniesionymi w niebo, miecz oburącz trzyma;

    Takim był, gdy przysięgał na stopniach ołtarzów,

    Że tym mieczem wypędzi z Polski trzech mocarzów

    Albo sam na nim padnie. Dalej w polskiej szacie

    Siedzi Rejtan żałośny po wolności stracie,

    W ręku trzymna nóż, ostrzem zwrócony do łona,

    A przed nim leży Fedon i żywot Katona.

    Dalej Jasiński, młodzian piękny i posępny,

    Obok Korsak, towarzysz jego nieodstępny,

    Stoją na szańcach Pragi,